W połowie września w naszej parafii gościła siostra Teresa ze Zgromadzenia Sióstr Jezusowego Miłosierdzia w Myśliborzu. Pamiętamy ją z rekolekcji, które w 2015 roku głosiła z siostrą Kornelią przed poświęceniem przez księdza biskupa Henryka Wejmana obrazu z podpisem: Jezu Ufam Tobie i z filmu „Miłość i Miłosierdzie”. Wspólny spacer o szóstej rano, aby obejrzeć wschód słońca i rozmowa z siostrą Teresą wzbudziły we mnie potrzebę głębszego poznania największego przymiotu Boga jakim jest miłosierdzie.
Zamówiłam sobie kilka książek ulubionego autora księdza Mariusza Bernysia, który jest czcicielem i propagatorem kultu Bożego Miłosierdzia. Obronił pracę doktorską „Miłosierdzie jako największy przymiot Boga w pismach św. Faustyny.” Obecnie jest kapelanem w warszawskim szpitalu na Banacha. Pierwsza pozycja, którą zabrałam z sobą na piątkową adorację z powodu tytułu „Odpocznij przy sercu moim” o uzdrowieniu przez miłosierdzie, to propozycja nowenny do Bożego Miłosierdzia. Po fizycznym zmęczeniu w tym dniu, prawie dwie godziny z Jezusem to prawdziwy pokarm dla duszy i odpoczynek dla ciała. Postanowiłam rozpocząć dziewięciodniową modlitwę nowenną. W pierwszym dniu Jezus mówi do siostry Faustyny: „dziś sprowadź mi ludzkość całą, a szczególnie wszystkich grzeszników i zanurzaj ich w morzu miłosierdzia mojego. A tym pocieszysz Mnie w gorzkim smutku, w jakim Mnie pogrąża utrata dusz” (Dz. 1210).
Ksiądz Mariusz dla potwierdzenia tych słów opisuje świadectwo jak Pan Bóg działa przez niego, bo jak sam o sobie mówi jest narzędziem w Jego ręku.
Gdy wszedł do pokoju na chirurgii, pozdrowił młodego człowieka, który agresywnie odpowiedział – nie chcę! Już miał wyjść z pokoju, gdy w sercu usłyszał nakaz: „Przyprowadź go do Mnie”. Wziął krzesło i usiadł przy Marku, który był zaskoczony. Na pytanie dlaczego nie chce, odpowiedział, że nie zasłużył. Opowiedział o swoim życiu, pogoni za karierą, sukcesami w pracy, zaniedbaniem żony i córki, był też alkohol i narkotyki i w końcu choroba nowotworowa i poważna operacja. Z rezygnacją powiedział: gdyby to całe zło dało się zniszczyć, ale to już niemożliwe. Wówczas kapelan mu wytłumaczył, że ten czarny scenariusz, który realizujesz to działanie złego ducha. Zniszczenie tego jest możliwe, ale nie przez ludzi, tylko przez Boga, który gładzi grzechy świata w sakramencie pokuty. Kapłan widział jak twarz chorego się zmienia, jak kiedyś w jego życie weszło zło, tak teraz cierpienie spowodowało, że do jego serca weszło dobro. W końcu powiedział, że ksiądz ma rację, że ta choroba nie jest bez sensu, ona jest po coś. Ale stwierdził, że nie jest gotowy do spowiedzi – proszę przyjść jutro. Następnego dnia ksiądz usłyszał – nie dzisiaj. Ta sytuacja trwała kilka dni. Zastanawiał się jaki błąd popełnił, prosił Jezusa, aby wziął sprawy w swoje ręce. Poprosił grupę adoracyjną przy kaplicy szpitalnej o modlitwę i sam więcej się modlił, zrozumiał, że chory toczy walkę ze złym duchem. Pewnego wieczoru, gdy wychodził już z kaplicy w drzwiach zobaczył bladego Marka na wózku inwalidzkim, poprosił o spowiedź. Ta spowiedź była dla Marka bardzo potrzebna i trudna, mówił z bólem o swoim zmarnowanym życiu, że przed nim ryzykowna operacja, po której może być ciężarem dla swoich bliskich. Słowa, które usłyszał od Boga ustami kapłana były tak piękne, że jego martwe spojrzenie zmieniło się w światłe oczy serca. Po rozgrzeszeniu i sakramencie chorych był innym człowiekiem. Gdy ksiądz Mariusz wrócił do domu nie mógł zasnąć, otrzymał nakaz, aby słowa, które otrzymał dla Marka zapisać w postaci modlitwy dla niego, by mógł do niej sięgać kiedy będzie mu ciężko. Tak powstał wiersz-modlitwa pt.: „Gdy życie stawia cię pod krzyżem”. Rano przed operacją wręczył Markowi modlitwę. Ten przeczytał ją kilka razy, uśmiechnął się i powiedział: proszę księdza, widzę, że bez Boga się nie da. Operacja się udała. W czasie pobytu w szpitalu modlił się nowenną do Bożego Miłosierdzia i czytał Dzienniczek siostry Faustyny. Zrozumiał, że jego choroba, to rekolekcje, które przygotował mu sam Bóg. Gdy mógł wstawać z łóżka przychodził na Mszę św. Pewnego dnia przyszedł z żoną i córką i przedstawił je księdzu, sprawiając mu tym wielką radość. Na pytanie co było najważniejsze dla niego w doświadczeniu szpitalnym, odpowiedział: to, że ksiądz za pierwszym razem usiadł przy mnie. Wtedy uwierzyłem, że nie jestem sam.
To tylko jedno z wielu świadectw kapłana, który posługując chorym i cierpiącym wypełnia wolę Zbawiciela przekazaną siostrze Faustynie: „Córko moja […] powiedz moim kapłanom, że zatwardziali grzesznicy kruszyć się będą pod ich słowami, kiedy będą mówić o niezgłębionym miłosierdziu moim, o litości, jaką mam dla nich w sercu swoim. Kapłanom, którzy głosić będą i wysławiać miłosierdzie moje, dam im moc przedziwną i namaszczę ich słowa, i poruszę serca, do których przemawiać będą” (Dz. 1521).
Dziękuję Bogu za księdza Mariusza, który we wstępie do książki pt.: Cierpienie i siła Bożego Miłosierdzia pisze: „cierpienie przerasta każdego człowieka. Na cierpienia nie ma mocnych, a przecież dotyczy ono każdego człowieka bez wyjątku. Uczę się w tej posłudze, jak bezcenna jest wiara i ufność w Boże Miłosierdzie”.
Starajmy się cierpienia nasze i naszych bliskich łączyć z krzyżem Jezusa i ofiarować za grzeszników i za konających, i modlić się koronką do Bożego Miłosierdzia. „Każdą duszę bronię w godzinie śmierci, jako swej chwały, która odmawiać będzie tę koronkę albo przy konającym inni odmówią – odpustu tego samego dostąpią. Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę” (Dz. 811). Cierpienie i choroba może otworzyć przed nami życiodajne perspektywy duchowe i stać się nowym początkiem naszej drogi, a nie końcem.
Ksiądz Mariusz Bernyś jest autorem wielu książek i kilku tomików poezji opisujących kult Bożego Miłosierdzia. Opisuje w nich swoje doświadczenia ze spotkań z chorymi, świadectwa cierpiących i ich rodzin, cud uzdrowienia duszy i ciała, nawróceń, często po wielu latach bez sakramentów. Służąc chorym po paru latach odkrył, że to nie on zajmuje się Bożym Miłosierdziem, tylko Boże Miłosierdzie zajmuje się nim i tymi, do których go Bóg posyła.
Każdy z nas może być apostołem Bożego Miłosierdzia. Święta siostra Faustyna – największa apostołka jak nazywa ją Jezus, w swoim dzienniczku przekazała nam formy kultu Bożego Miłosierdzia.
Ela
Ps. Mam kilka książek i tomików poezji, chętnie pożyczę
nasz adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
