Na jednym ze spotkań Bractwa, padła propozycja zorganizowania pielgrzymki na Jasną Górę w Częstochowie. Pomysłodawcą był brat Wiesław, ostatecznie udało się zebrać do wyjazdu sześciu braci: Wiesława, Józefa, Waldemara, Piotra, Tomka i księdza Ignacego. Na liczące dwadzieścia osób Bractwo, było to zaledwie 1/3, pozostali z różnych przyczyn nie mogli wziąć udziału w pielgrzymce.
Termin pielgrzymki ustalony został na 20-22 września, z dwoma noclegami na Jasnej Górze, w Domu Pielgrzyma. Udało się wszystko zgrać (wypożyczony samochód, kierowca – ksiądz Ignacy, wynajęte noclegi) i w niedzielę 20 września, nocą dotarliśmy do miejsca naszego zakwaterowania. Warunki dobre, ceny przystępne, obok bar pielgrzyma z przyzwoitymi i niedrogimi posiłkami.
W poniedziałek o siódmej rano spotkaliśmy się na mszy świętej, w kaplicy Świętego Obrazu.
W drodze do Częstochowy, brat Wiesław opowiedział historię powstania klasztoru i okoliczności, w których obraz znalazł się w tym miejscu.
Zakon paulinów sprowadził do Polski i wskazał Jasną Górę na miejsce budowy klasztoru, król Ludwik Węgierski w 1382 r., natomiast obraz przywiózł w roku 1384, z Bełza znajdującego się wówczas na Rusi Halickiej, książę piastowski Władysław Opolczyk (na marginesie ojciec chrzestny wielkiego księcia litewskiego Jagiełły, który na chrzcie otrzymał jego imię).
Po mszy i śniadaniu zdecydowaliśmy się na przewodnika, który oprowadzi nas po klasztorze i uzupełni naszą wiedzę o tym miejscu. Trafił nam się wolontariusz, starszy pan pochodzący z Kielc, erudyta, który mówił z pasją, głęboką wiarą i patriotyzmem. Dołączyli do naszej szóstki, starszy mężczyzna i młoda kobieta, o imieniu Julia, jak się potem okazało, mieszkanka włoskiego Bergamo, pochodząca z mieszanego małżeństwa, bardzo dobrze mówiąca po polsku.
Z naszym przewodnikiem obeszliśmy najważniejsze miejsca klasztoru tj. bazylikę, skarbiec, salę obrad senatu dawnej Rzeczypospolitej, współczesną drogę krzyżową Jerzego Dudy-Gracza, muzeum w którym złożone są miedzy innym pamiątki po wybitnych Polakach oraz na końcu muzeum wojskowe.
W sali senatu w którym zasiedliśmy, przewodnik opowiedział nam historię kradzieży obrazu oraz jego odzyskania. W 1430 r. złodzieje napadli na klasztor, poranili mnichów, obraz załadowali na wóz, ale konie po przebyciu ok. 1300 m odmówiły dalszego poruszania się. Wówczas jeden z rabusiów uderzył obraz dwa razy powodując powstanie dwóch szram na twarzy Maryi, następnie obraz wrzucono do błota w którym rozpadł się on na trzy części. Obraz mnisi odnaleźli, a jego naprawę zlecił i sfinansował Władysław Jagiełło, zlecając również namalowanie na nim swojego podpisu. Na swój podpis wybrał lilie andegaweńskie, herb rodowy jego zmarłej żony królowej Jadwigi, córki króla Ludwika Węgierskiego z francuskiego rodu Andegawenów. Od tego czasu lilie stają się ważnym symbolem używanym w naszym kraju, między innymi są znakiem polskiego harcerstwa.
Droga krzyżowa Jerzego Dudy-Gracza nie przypomina tradycyjnych obrazów, gdyż jest pełna współczesnej symboliki, symboliki samotności, cierpienia i śmierci XX w., składa się na nią osiemnaście stacji.
W muzeum jasnogórskim przy wejściu stoi karoca prezydenta Ignacego Mościckiego, a obok samochód służbowy marki BMW papieża Jana Pawła II, a w sali muzealnej, moją uwagę zwróciło pióro Henryka Sienkiewicza, medale sporowców (między innymi Krzysztofa Hołowczyca) oraz batuta i różaniec Stefana Stuligrosza.
Pisząc o muzeum chciałbym się zatrzymać przy osobie Ignacego Mościckiego ostatniego prezydenta II RP. Pamiątki po nim, przekazała jego druga żona Maria, z którą wiąże się jeden z największych, ale już dziś zapomniany, skandal obyczajowy międzywojennej Polski. Historię tę opowiedziałem braciom w czasie drogi, ale w tym miejscu chciałbym ją jeszcze raz powtórzyć.
Ignacy Mościcki, rocznik 1867, wybitny chemik, budowniczy zakładów azotowych w Tarnowie-Mościcach, piłsudczyk, który po zamachu majowym i dymisji prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, został w jego miejsce wybrany prezydentem Polski (1926 r.). W 1932 r. zmarła żona Mościckiego Michalina, która miała młodą sekretarkę, Marię Nagórną (ur.1896 r.). Mimo dużej różnicy wieku (29 lat) doszło, po śmierci małżonki Mościckiego do romansu między prezydentem, a byłą sekretarką żony. Mościcki postanowił się powtórnie ożenić, ale tu był problem, gdyż Maria miała męża, adiutanta prezydenta kpt. Tadeusza Nagórnego. Wybuchł skandal, sam papież Pius XI w sprawę się zaangażował, orzekając nieważność tego małżeństwa. Dzięki temu prezydent zawarł katolickie małżeństwo i uniknął losu Piłsudskiego oraz Becka, którzy nie mogąc się rozwieść i powtórnie ożenić, zmienili wyznanie na protestanckie. Maria okazała się osobą z charakterem, opiekowała się swoim mężem do końca jego życia (zm. 1946 r.), gromadziła po nim pamiątki, które przekazała do jasnogórskiego muzeum. Zmarła w 1979 r., w 1993 r. prochy małżonków sprowadzono ze Szwajcarii, gdzie po klęsce wrześniowej zamieszkali, do Polski. Prezydenta złożono w krypcie prezydenckiej katedry św. Jana, a Marię na cmentarzu powązkowskim.
c.d.n.
pielgrzym Waldemar
nasz adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Czytaj więcej: Zrozum, że stworzony zostałeś na chwałę Boga i byś osiągnął zbawienie wieczne
© 2014 Rzymskokatolicka parafia p.w. Śś. Stanisława i Bonifacego B.M.