W dalszej części kazania podczas mszy odpustowej ku czci św. Bonifacego ksiądz Arcybiskup Andrzej Dzięga nawiązał do duchowych dziejów Europy i jej ludów. Przypomniał, że przez kilkaset lat Europa była pod panowaniem Imperium Rzymskiego. Dopiero na początku IV wieku Cesarz Konstantyn zrozumiał, że rozkazy i dekrety nie wystarczą. Zauważył, że ci, którzy nazywają się uczniami Jezusa Chrystusa mają w sobie coś więcej. Mają coś, czego nie dadzą żadne dekrety, ale też coś czego dekrety nie są w stanie odebrać. Mają moc duchową. Dlatego zakończył czas prześladowań i zaprosił uczniów Chrystusa do współtworzenia spraw tego świata.

Po 200-stu latach Cesarstwo Rzymskie upadło i struktury, które zdawały się zapewniać bezpieczeństwo licznym ludom Europy rozsypały się. Zaczęła się wielka wędrówka i migracja ludów, języków i kultur, ale też przemocy i modlitwy. Arcybiskup nawiązał do postaci Św. Benedykta, który widział dramat ówczesnej Europy, widział chaos, ale jednocześnie tęsknił za Bożym ładem, bo Bóg uczynił świat uporządkowanym, pięknym i logicznym. Benedykt zastanawiał się czego zabrakło mieszkańcom Europy? I za czym tęsknią przybysze na europejską ziemię? Żeby odnaleźć odpowiedzi na te pytania poszedł na pustelnię, aby medytować, modlić się i pracować. Zrozumiał, że ku Bożemu ładowi prowadzą dwie ścieżki: modlitwa kontemplacyjna i codzienna praca, wysiłek aż po zmęczenie. Tego zaczął nauczać, to zaczął pokazywać własnym przykładem. Docierali do niego ludzie zafascynowani tym przykładem samotnika i pustelnika. Zaczęły powstawać pierwsze wspólnoty. Organizował po 12 braci w jednej wspólnocie na wzór apostołów. Chciał, aby nabierali mocy apostolskiej. Z czasem okazało się, że te wspólnoty, pierwsze klasztory, w których siłę czerpano z modlitwy i pracy znajdowały rozwiązania zależnie od potrzeb lokalnych mieszkańców i angażowały się w sprawy społeczne. Organizujący się od nowa władcy szybko zauważyli, że w tych wspólnotach jest siła. Z uwagi na ogromne zapotrzebowanie ciągle ich przybywało. Przybywało, bo ludzie znajdowali tam odpowiedzi na pytania na które świat odpowiedzi nie miał.

Po upływie kolejnych 200-stu lat pojawił się młody mężczyzna (późniejszy św. Bonifacy), urodzony na Wyspach Brytyjskich, który poznał tę metodologię i zafascynował się nią. Zapragnął czegoś więcej w swoim życiu. Przystąpił do wspólnoty benedyktyńskiej. Nauczył się, że modlitwa i codzienna praca są niezbędne dla formacji całego pokolenia. Zorientował się, że największe problemy na kontynencie związane są z migracją ludzi, z mieszaniem się języków, kultur, doświadczeń i religii (często pogańskich). Przybył w środek Europy zachodniej, tam gdzie już wygasły wpływy Imperium, a jeszcze nie pojawiły się nowe porządki. Kierowany benedyktyńską metodologią żył modlitwą, a jednocześnie organizował pierwsze szkółki, aby uczyć. Zdawał sobie sprawę z tego, że ludzie postępują wbrew woli Boga z niewiedzy, z braku mądrości a nie ze złej woli. Dlatego zaczął uczyć prawa, logiki, uczciwości i zasad. Aż w końcu oddał życie w męczeńskiej śmierci. Kaznodzieja zachęcał nas do zapoznania się z jego postacią.

Ksiądz Arcybiskup wyjaśnił, że z uwagi na to, że owoce misji Benedykta okazywały się skuteczne przez lata był przywoływany przez tych, którym zależało na czystej Ewangelii. Po to, aby moc Ducha prowadziła następne pokolenia.  Jednym z naśladowców Bonifacego wzorującego się na Benedykcie był np. św. Wojciech. Musimy pamiętać, że kto czerpie z Ewangelii, z nauki Jezusa Chrystusa ten potrafi wznieść się ponad codzienne troski i kłopoty, ponad bóle i cierpienia, ponad emocje. Ten wybierze zawsze Bożą drogę.

Ksiądz Arcybiskup nawiązując do słów modlitwy pańskiej „(…) jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” wspomniał, że Polska wiele razy z serca wybaczała swoim najeźdźcom i tym wszystkim, którzy winni są rozlewu krwi. Polski Naród ciągle trwa, bo potrafimy przyjmować cierpienie w łączności z Matką Boską Bolesną i z Chrystusem cierpiącym. Wiele razy jako naród potrafiliśmy powiedzieć przebaczamy i jednocześnie czekaliśmy na przyjęcie tego naszego przebaczenia. Kapłan uczulił nas, na to, że udzielenie przebaczenia jest niezwykle ważne dla uwolnienia Ducha człowieczego. Ważne dla uwolnienia się z pęt emocji, myślenia o przeżywanej traumie, a tym bardziej z myślenia o zemście. Bo dopiero wtedy sprawiedliwość pozostawiona jest Bogu. Ten, kto udziela przebaczenia staje się wolny wewnętrznie, nawet jeżeli przebaczenie nie zostanie w pełni przyjęte. To jest czysta Ewangelia.

Ksiądz Arcybiskup przyznał, że patrząc na dzisiejszą Europę i dzisiejszą Polskę widzimy, że Europa jest w wielkim chaosie duchowym. A my się temu chaosowi poddajemy. Uderza w nas z radia, telewizji i Internetu. Kłócimy się zamiast korzystać z daru przebaczenia. Arcybiskup przypomniał jak spontanicznie pośpieszyliśmy z pomocą, gdy wybuchła wojna na Ukrainie, jak otworzyliśmy drzwi naszych domów. Nikt nas do tego nie wzywał. Nie było takiej potrzeby. I nigdy nie wolno żałować udzielonego dobra. Dobro raz udzielone musi być trwale podtrzymywane. A Pan Bóg będzie wiedział co z tym uczynić. W ocenie kapłana dzisiejszej Europie potrzebne są takie porywy. Intuicja mówi nam, co jest słuszne, prawidłowe, co jest według Bożego zamysłu. Musimy patrzeć na przykład św. Bonifacego i św. Benedykta, bo te imiona mają w sobie coś ważnego, wspólnotowego: Benedykt – dobrze nauczający, Bonifacius – dobrze czyniący, dobro czyniący. Oni się wzajemnie dopełniali u źródeł rozkwitu Chrześcijaństwa pośród narodów Europy. 

cdn.

Magda

nasz adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

© 2014 Rzymskokatolicka parafia p.w. Śś. Stanisława i Bonifacego B.M.