Tegoroczna pielgrzymka do Rzymu zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pod każdym względem – duchowym i cielesnym. Każdy z 10 dni wypełniony był modlitwą, wspólnym śpiewem, zwiedzaniem, chodzeniem, słuchaniem siebie nawzajem… W każdy dzień, oczywiście, uczestniczyliśmy we mszy św.

Miałam obawy czy na pewno mam brać udział w pielgrzymce czy może zostać w domu. Usłyszałam od Najwyższego: jedź. I pojechałam w pewnej konkretnej intencji. Chciałam być w Rzymie na placu św. Piotra, zobaczyć to wszystko na własne oczy a nie tylko w telewizji, czy usłyszeć w opowieści.

Rok 2025 to Rok Jubileuszowy. Taki czas szczególnej łaski, odnowy duchowej i możliwości uzyskania jubileuszowego odpustu zupełnego. W tym czasie otwarte są Święte Drzwi w tzw. wielkich bazylikach rzymskich. I szliśmy w uroczystej procesji z krzyżem na przodzie naszej grupy do bazyliki św. Piotra. Przez Via della Conciliazione czyli Drogę Pojednania łączącą zamek Świętego Anioła z placem św. Piotra. Modliliśmy się w czasie tej procesji dużo śpiewając, aż do przekroczenia Drzwi Świętych i wejścia do bazyliki. Być tam i przeżyć to, to było coś nie do opisania. Niosłam przez chwilę krzyż procesyjny, modląc się – ten czas był poświęcony Najwyższemu. W momencie przejścia przez Święte Drzwi czułam, że wszystko jest możliwe i nie jest ważne jak się czujemy, kim jesteśmy, co sobą reprezentujemy i że tak będzie po śmierci, gdy staniemy przed Panem Bogiem.

Nawiązując do stanu śmierci: przejeżdżaliśmy przez ziemię Serbołużyczan i mijaliśmy cmentarz na którym wszystkie groby były jednakowe. Zwróciło to moją uwagę, gdyż pokazało, że nie było wyróżnień, wszystkich spotkało to samo, wszyscy byli w obliczu śmierci równi. Następny cmentarz, który mnie zainteresował był w Norymberdze. Znajduje się na nim grób malarza Albrechta Dürera i Wita Stwosza pochowanego w 1533 r. Jednak próżno szukać grobu tego ostatniego, wielkiego rzeźbiarza i malarza znanego w Polsce, na norymberskim cmentarzu. Tylko u nas Wit Stwosz był znany pod tym imieniem, gdyż naprawdę nazywał się Veit Stoss i był Niemcem. I taki napis widnieje na mosiężnej tabliczce o numerze 268. Ciekawe było też to, że rozmiary nagrobków na tym cmentarzu są ujednolicone. Wszystkie mają tą samą wysokość, długość i szerokość, do dnia dzisiejszego. Natomiast na płytach nagrobnych z piaskowca można było umieszczać ozdobne tablice z brązu, w zależności od zamożności zmarłego. Tablice te miały różne formy i zawierały różne informacje, np. symbole wykonywanego zawodu przez zmarłego, herby rodowe a także symbole przemijającego ludzkiego życia. Ten zwyczaj trwa do dzisiaj. Przy grobach rosną krzewy różane, które są jedną z cech charakterystycznych i wyróżniających ten norymberski cmentarz. Podobnie jak wielkie donice stojące na nagrobkach. Dlaczego piszę o cmentarzach? Ponieważ panuje tam spokój, można się pomodlić… w ciszy.

A wracając do naszej pielgrzymki: codzienna msza św. w różnych miejscach i każda przeżywana inaczej, głęboko… Najbardziej utkwiła mi odprawiana w Bazylice San Domenico w Sienie, w jednej z jej małych kaplic, gdzie kapłan był tyłem do nas. A w małym ołtarzu wbudowany był relikwiarz z głową św. Katarzyny.

Przemieszczając się autokarem po naszej pielgrzymkowej trasie przez różne państwa, krainy podziwiałam piękne widoki gór, skalistych zboczy. To było tak zachwycające, że aż oddech wstrzymywałam. Trudno opisać co czułam podziwiając te krajobrazy: zachwyt, uniesienie, wyobrażenie jak pięknie musi być w niebie. A kiedy oczy się cieszyły tymi cudownymi widokami, czyli ciało, to i dusza się radowała w każdym przepięknym kościele, sanktuarium.

Dziękuję Bogu za czas spędzony w naszej wspólnocie pielgrzymkowej. Ks. proboszczowi Ignacemu dziękuję, że tak przygotował tą jubileuszową pielgrzymkę do Rzymu i zaprowadził nas w te przepiękne miejsca. I każdemu uczestnikowi dziękuję za jego obecność.

Beata W.

nasz adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

© 2014 Rzymskokatolicka parafia p.w. Śś. Stanisława i Bonifacego B.M.