Jerzy Liebert (1904 – 1931) dziś mało znany poeta okresu międzywojennego. Przypadek sprawił, że odnalazłam go po latach. Odnalazłam i pokochałam jako człowieka i poetę. A więc najpierw człowiek. To co widoczne w nim, to wrażliwość, miłość do świata, potrzeba przyjaźni i otwartość wobec kolegów literatów.
Żył krótko, ale intensywnie i głęboko. Po ukończeniu szkoły średniej podejmuje studia polonistyczne na UW, których jednak nie kończy ze względu na zły stan zdrowia. Żywo interesuje się środowiskiem artystycznym, zna wielu poetów z kręgu „Skamandra”. Bywa w ich domach, dzieli się z nimi swoją twórczością, dyskutuje o sztuce. Podczas jednego z wieczorów poetyckich spotyka 20-letnią Bronkę Wajngold (on ma 18 lat). I to spotkanie rozpoczyna piękny i ważny etap jego życia. Bronia jest Żydówką, decyduje się jednak przyjąć chrzest i bierzmowanie. Jej nawrócenie na katolicyzm spowoduje ożywienie religijne Jerzego. Odtąd już razem będą poszukiwać Boga i to nie powierzchownie. Ich formacja odbywać się będzie pod czujnym okiem księdza W. Korniłowicza. Do „Kółka” działającego w Laskach należy katolicka młodzież inteligencka poszukująca Boga poprzez lektury i odpowiednie duchowe kierownictwo. Z tego środowiska kilka młodych kobiet wstąpi do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek w Laskach. Ale nie uprzedzajmy faktów.
Agnieszka (imię z bierzmowania) gorliwie studiuje Jacquesa Maritaina a także J.H. Newmana. To dzięki ich przemyśleniom Bóg staje się bliższy Agnieszce i Jerzemu. Zakochują się w Bogu ale i w sobie. Rozmawiają o Nim jak o bliskim, serdecznym przyjacielu. Każdego dnia zanurzają się w Jego miłości i oddają się Jego woli. Ich wiara dojrzewa z każdym dniem, żyją Bogiem i w Bogu. W jednym z listów do Agnieszki, która wyjechała do Francji by pomagać swemu szwagrowi (stracił żonę) w prowadzeniu gospodarstwa domowego pisze: „Bóg opiekuje się naszą miłością. I ufam, że jego wola jakkolwiek by nie było, zawsze nas zbliża, nigdy oddala”.
Korespondencja trwa kilka miesięcy. Listy Jerzego do Agnieszki pokazują świat ich przeżyć duchowych, kształtowanie przekonań, wzloty i upadki. Listy do Agnieszki to troska o nią, zainteresowanie jej życiem, ciepło. W jednym z listów Jerzy pisze: „Nikt z nas nie wie, jakimi drogami nas poprowadzi”. I rzeczywiście, Agnieszka po długiej wewnętrznej walce postanawia porzucić życie w świecie. W czasie modlitwy rozpoznaje swoje powołanie – już wie, że jej droga, to nie będzie wspólne życie z Jerzym, to nie będzie gniazdko, które sobie przygotują, to nie będzie dźwięczny śmiech dzieci. Agnieszka wie, że jej droga to służba Bogu. Wiadomość o tym wyborze godzi w serce Jerzego. Jest zasmucony, po ludzku cierpi ale przyjmuje wolę Boga. Szanuje wybór ukochanej kobiety pisze: „Losy nasze są w rękach Boga, a jednak lękam się, że poprowadzi mnie po ciężkich drogach. Coraz to lepiej czuję i chciałbym, abym na tę drogę był przygotowany, pełen miłości do Niego”.
Za nią zamknęły się bramy klasztoru w Laskach. On każdego dnia polecał ją Bogu, modlił się za nią, błagał o rozeznanie drogi dla siebie. Przeżył jeszcze miłość do Marii Leszczyńskiej, kobiety porzuconej przez męża. Był to czas rozdarty między radością kochania a bólem cierpienia. Fizycznym i psychicznym.
Umarł w wieku 27 lat. Pozostawił wiersze po które warto sięgnąć. Oto jeden z nich: „Jeździec”.
Uciekałem przed Tobą w popłochu,
Chciałem zmylić, oszukać Ciebie –
Lecz co dnia kolana uparte
Zostawiały ślady na niebie.
Dogoniłeś mnie, Jeźdźcze niebieski,
Stratowałeś, stanąłeś na mnie.
Ległem zbity, łaską podcięty,
Jak dym, gdy wicher go nagnie.
Nie mam słów, by spod Ciebie się podnieść,
Coraz cięższa staje się mowa.
Czyżby słowa utracić trzeba,
By jak duszę odzyskać słowa?
Czyli trzeba aż przejść przez siebie,
Twoim słowom siebie zawierzyć –
Jeśli trzeba, to tratuj do dna,
Jestem tylko Twoim żołnierzem.
Jedno wiem, i innych objawień
Nie potrzeba oczom i uszom –
Uczyniwszy na wieki wybór,
W każdej chwili wybierać muszę.
© 2014 Rzymskokatolicka parafia p.w. Śś. Stanisława i Bonifacego B.M.