Na początku września będąc z żoną na urlopie w Olsztynie, wybraliśmy się do oddalonego o kilka kilometrów Barczewa. Miasta w którym urodził się Feliks Nowowiejski, autor muzyki do „Roty”, jednej z najpopularniejszych polskich pieśni patriotycznych.

Barczewo do roku 1945 znajdowało się w granicach Niemiec i nosiło nazwę Wartenburg, polska nazwa brzmiała Wartembork. Jednak w roku 1946 zdecydowano się to zmienić, najpierw od nazwiska Nowowiejskiego nadano miastu nazwę Nowowiejsk, a potem zmieniono je na Barczewo, chcąc uczcić tym pamięć księdza Walentego Barczewskiego (1856-1928), wybitnego etnografa, działacza społecznego, broniącego polskości i kultury ludowej tych ziem (Warmia).

Po przyjeździe trafiliśmy najpierw do kościoła św. Anny i św. Szczepana, w którym jak się potem okazało, ochrzczony został Feliks Nowowiejski. Następnie odszukaliśmy muzeum poświęcone jego osobie, które znajduje się w domu w którym się urodził i wychowywał. Oficjalnie muzeum to Salonik Muzyczny im. Feliksa Nowowiejskiego w Barczewie, którego inauguracja nastąpiła 15 lipca 1961 r.

Feliks Nowowiejski urodził się 7 lutego 1877 r., w wielodzietnej rodzinie (11 dzieci). Jego ojciec z zawodu był krawcem, ale jednocześnie członkiem Towarzystwa Czytelni Ludowych, utalentowanym muzycznie i aktywnym społecznie człowiekiem. Wraz z żoną zapewnili swoim dzieciom solidne wychowanie i wykształcenie w duchu religijno-patriotycznym.

Młody Nowowiejski wykazujący zdolności muzyczne, trafił w wieku 10 lat do szkoły muzycznej przy kościele NMP w Świętej Lipce, gdzie uczył się śpiewu oraz gry na wielu instrumentach. W 1893 r. przeniósł się do Olsztyna, gdzie grał i komponował dla orkiestry wojskowej, objął również posadę organisty w kościele pw. św. Jakuba, a ponadto koncertował w domach zamożnych Olsztynian. W 1898 r. skomponował marsz „Pod sztandarem pokoju”, który na konkursie muzycznym w Londynie zdobył I nagrodę. Umożliwiła ona Nowowiejskiemu dalsze kształcenie się.

W latach 1898-1907 studiował i koncertował w Berlinie oraz Ratyzbonie, odbył szereg podróży artystycznych do najważniejszych ośrodków muzycznych Europy takich jak Paryż, Rzym, Wiedeń, Bruksela, Praga. W 1903 r. skomponował swoje najsłynniejsze dzieło, oratorium „Quo Vadis”, które w 1909 r., odniosło wielki międzynarodowy sukces.

W latach 1909-1914, Nowowiejski pełnił funkcję dyrektora Towarzystwa Muzycznego w Krakowie i to wówczas skomponował muzykę do „Roty” Marii Konopnickiej.

Pieśń po raz pierwszy publiczne wykonano podczas obchodów 500-lecia bitwy grunwaldzkiej w dniu 15 lipca 1910 r. w Krakowie. Nowowiejski osobiście dyrygował 500-osobowym chórem, złożonym z chórzystów pochodzących ze wszystkich trzech zaborów.

W okresie I wojny światowej (1914-1918), Nowowiejski jako obywatel Niemiec został powołany do wojska i służył w berlińskiej orkiestrze garnizonowej.

Po odzyskaniu niepodległości, od 1919 r. zamieszkał w Poznaniu, gdzie pracował w Konserwatorium Muzycznym oraz pełnił funkcję kapelmistrza orkiestry symfonicznej Poznania. Nadal komponował, między innymi stworzył operę „Legenda Bałtyku”, którą wystawiano wielokrotnie przed i po wojnie w największych ośrodkach muzycznych Polski.

Po wybuchu wojny przeniósł się do Krakowa, w którym zamieszkiwał do końca okupacji. Po wyzwoleniu powraca do Poznania, gdzie wyczerpany fizycznie i psychicznie umiera w dniu 18 stycznia 1946 r. Jego pogrzeb (22 stycznia) stał się wielką manifestacją patriotyczną, w trakcie której odśpiewano „Rotę”, a doczesne szczątki, po mszy św. w Poznańskiej Farze, której przewodniczył prymas August Hlond, złożono w Krypcie Zasłużonych Wielkopolan w podziemiach kościoła św. Wojciecha (poznańska Skałka).

Będąc w Saloniku dowiedzieliśmy się, że od 2002 r. odbywają się w Barczewie Międzynarodowe Festiwale Muzyki Chóralnej im. Feliksa Nowowiejskiego, na który zjeżdżają się chóry z Polski i z zagranicy (nawet do 400 chórzystów).

Przy ratuszu w Barczewie znajduje się ławeczka Feliksa Nowowiejskiego, pod którą zamontowane jest urządzenie odtwarzające Jego muzykę. Można je włączyć i posłuchać sobie np. „Roty”. Nowowiejski jest też autorem hymnu „O Warmio moja miła” (Hymn Warmiński z 1920 r.), który od 2000 r. pełni funkcję hymnu i hejnału Olsztyna, a od 2016 r. również Barczewa.

pielgrzym Waldemar

nasz adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

A miłość Boga zawiera się w pełnieniu Jego woli.

Miłość nie polega na tym, aby doznawać tkliwych uczuć bezowocnych, poświęcać się w myśli na ofiary, które się może nigdy nie spełnią. Taka miłość nic nie kosztuje. Nie może się nawet nazywać miłością, kiedy nas nic nie kosztuje albo kiedy nie chcemy, aby nas kosztowała. Kochać, nazywa się dawać. A co? Dawać wszystko, czego miłość wymaga. Dawać prędko, bez żalu, z radością, pragnąć, ażeby więcej od nas żądano, nigdy nie być zadowoloną z tego, co się daje, kiedy się może dać więcej. Kochać, to znosić dla miłości wszystko, co przykre jest dla natury: cierpienia umysłu, serca, ciała. A cierpieć w sposób, jaki się miłości podoba, przedkładając te krzyże, które nam zsyła, nad te, które są z naszego wyboru, dźwigając je w taki sposób, jaki się podoba miłości, bez ulgi, bez pociechy ani od ludzi, ani od Boga, dźwigając je tak długo, jak się Jemu podoba, choćby do ostatniej chwili życia. Tak nas kochał Chrystus. Wszelka miłość, która nie jest do Jego miłości podobna, jest zwodnicza.

Chcieć kochać Boga, a nie chcieć cierpieć, jest to tylko czczym złudzeniem, chociaż nie wiem, jak można mówić, że się cierpi, jeżeli się sercem prawdziwie kocha Pana naszego Jezusa Chrystusa, który największą gorycz w słodycz zamienia i wśród boleści i upokorzenia daje pociechę i radość.

Kochajmy Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale kochajmy Go na krzyżu, bo to jest pociechą dla Serca Jego w jednym i tymże sercu znaleźć miłość, boleść i milczenie. I cóż na tym zależy, z jakiego drzewa krzyż nasz wyciosany, byle był krzyżem, do którego miłość trzyma nas przybitych. Starajmy się przede wszystkim nosić krzyż nasz w pokorze i milczeniu, bo krzyż to skarb wielki, który ukrywać powinniśmy, aby go nam nie odebrano. Nie wiem, co by nas w tym długim i ciężkim życiu pocieszyć i wzmocnić zdołało więcej, jak ciągłe w miłości cierpienie. Cierpimy bez narzekania, uważając każdą chwilę nie na krzyżu za straconą. O, jak dobrze żyć i umierać na krzyżu: krzyż to drogi balsam. Ukrywajmy go starannie, aby woni swej przed Bogiem nie stracił. O, jak dobry, jak zbawienny ten krzyż w każdym czasie i na każdym miejscu. Dziękujmy Bogu, jeśli czasami nas nim obdarzy, i prośmy Go, aby nam przebaczył, jeśli go źle nosimy i posiadając tak drogi skarb, w ubóstwie duszy zostajemy.

z pism bł. Marii Angeli Truszkowskiej

Boże, nasz Ojcze, Ty obdarzyłeś błogosławioną Marię Angelę żywą wiarą i bezgraniczną miłością, by mogła wiernie spełniać Twoją wolę, † spraw, abyśmy umocnieni jej modlitwą i przykładem, * z radością szukali tego, co się Tobie podoba, i żyli zgodnie z Twoją wolą. Amen.

Zofia Kamila urodziła się 16 maja 1825 r. w Kaliszu jako dziecko wielodzietnej, głęboko wierzącej rodziny szlacheckiej. Jej ojciec był prawnikiem. Od najmłodszych lat wyczulona była na działanie łaski Bożej i wrażliwa na potrzeby drugiego człowieka. Pragnęła życia zakonnego i usilnie pracowała nad sobą. Po latach edukacji w Warszawie i Szwajcarii wróciła do domu i pielęgnowała chorego ojca, a w miarę możliwości niosła pomoc ubogim.

W 1854 r. wstąpiła w szeregi Stowarzyszenia św. Wincentego a Paulo i należała do członkiń najgorliwiej odwiedzających chorych i opiekujących się ubogimi. Umiała zachęcić do działalności charytatywnej wiele młodych kobiet. Z jej inicjatywy powstał w Warszawie mały przytułek dla biednych dzieci i opuszczonych samotnych staruszek. 27 maja 1855 r. razem ze swoją krewną wstąpiła do świeckiego III zakonu św. Franciszka. Jej powołanie związane było z postacią bł. ojca Honorata Koźmińskiego, wielkiego apostoła zgromadzeń bezhabitowych. 21 listopada 1855 r. obie siostry Truszkowskie poświęciły się Najświętszej Maryi Pannie, obiecując rozwijać dzieło rozpoczęte z woli Boga. Datę tę przyjmuje się jako początek nowego Zgromadzenia. Siostry wraz ze swymi podopiecznymi często modliły się w kościele ojców kapucynów przed ołtarzem św. Feliksa z Cantalice, dlatego też nazwano je "felicjankami".

10 kwietnia 1857 r. siostry przyjęły habit zakonny, a ich wspólnotą kierował dalej o. Honorat Koźmiński. Pod koniec 1859 r. matka Angela stanęła oficjalnie na czele nowego zgromadzenia. W latach 1858-1864 siostry felicjanki założyły 27 ochronek wiejskich i rozwinęły wielostronną działalność charytatywną w Warszawie. W październiku 1860 r. matka Angela wraz z jedenastoma towarzyszkami odłączyła się od sióstr czynnych, tworząc grupę kontemplacyjną opartą na drugiej regule św. Franciszka - siostry kapucynki. Po wybuchu powstania styczniowego na mocy ukazu carskiego felicjanki czynne zostały rozwiązane. Podczas obrad kapituły zgromadzenia, 25 sierpnia 1868 r., matka Angela została jednogłośnie wybrana po raz trzeci przełożoną generalną. 21 listopada tegoż roku złożyła śluby wieczyste. Rok później, ze względu na postępującą chorobę nowotworową oraz prawie całkowitą utratę słuchu, zrzekła się urzędu. Odtąd przez 30 lat służyła swemu Zgromadzeniu cichą pracą, modlitwą, ofiarą, dobrym przykładem i radą.

Wzór doskonałego posłuszeństwa wobec woli Bożej Maria Angela widziała w Maryi. Uczyła się od Niej pokory, zawierzenia i męstwa w cierpieniu. Wierzyła, że tylko przez Maryję można osiągnąć doskonałe zjednoczenie z Bogiem. Dlatego wszystkie swoje siostry oddała Niepokalanemu Sercu Maryi. Żywiła wielki kult Eucharystii, wielbiła Chrystusa ukrytego w tabernakulum. Usilnie zabiegała o uzyskanie dla swojego zgromadzenia przywileju nieustannej adoracji, aby ożywiać i umacniać w siostrach miłość do Eucharystii.

Na kilka miesięcy przed śmiercią przeżyła wielką radość, przyjmując z rąk kardynała Jana Puzyny dekret papieża Leona XIII zatwierdzający zgromadzenie. Zmarła wyniszczona chorobą nowotworową i cierpieniami, które znosiła w pokorze, 10 października 1899 r. w Krakowie. Św. Jan Paweł II dokonał beatyfikacji matki Marii Angeli Truszkowskiej 18 kwietnia 1993 r. podczas uroczystej mszy św. na placu św. Piotra w Rzymie. Mówił wtedy, że jej życie „znaczone było miłością. Była to troska o wszystkich głodnych chleba, serca i domu oraz prawdy ewangelicznej”.

nasz adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

© 2014 Rzymskokatolicka parafia p.w. Śś. Stanisława i Bonifacego B.M.