Po zwiedzeniu jasnogórskich muzeów, poszliśmy na wały klasztoru, naprzeciwko której znajdują się stacje drogi krzyżowej, umiejscowione w dawnej fosie. Jest ich 14, wykonane są z brązu, powstały ze składek wiernych w latach 1903-1912. W miejscu tym wspólnie odprawiliśmy drogę krzyżową, każdy z nas mógł prowadzić rozważania, patrząc się z murów klasztoru na stacyjne figury. Pogoda nam dopisała, mimo, że rano padał deszcz, to po południu świeciło słońce i było ciepło.

Po powrocie do Domu Pielgrzyma, a konkretnie do jego baru, gdzie spożyliśmy obiad, umówiliśmy się na różaniec, który postanowiliśmy zmówić w pokoju księdza Ignacego.

Ostatnim wydarzeniem tego dnia, miał być apel jasnogórski, na który udaliśmy się razem, umawiając się przy recepcji Domu Pielgrzyma. Tam spotkaliśmy naszą znajomą, z którą zwiedzaliśmy klasztor, Julię. Julia jak już pisałem, pochodząca z mieszanego małżeństwa, mieszkająca we Włoszech, była zachwycona, jak to powiedziała, naszą „galanterią” w czasie zwiedzania, czyli ustępowaniem jej miejsca, przepuszczaniem przodem. Powiedziała nam, że u nich we Włoszech, takiego „savoir-vivre” w stosunku do kobiet, już niestety nie ma.              Spytała nas także, o słowo hetmanka, często używane przez naszego przewodnika, a określające pozycję Maryi, obok rzecz jasna Królowej, w naszym narodzie. Mimo bardzo dobrej znajomości języka polskiego, nie wiedziała, że historycznie słowo to oznaczało najwyższego dowódcę wojsk koronnych i litewskich, szlacheckiej Rzeczpospolitej (było ich czterech: hetman wielki i hetman polny, koronny i litewski).        Po dotarciu do kaplicy Świętego Obrazu, w której zgromadziło się wiele osób, wzięliśmy udział w apelu jasnogórskim.

Po raz pierwszy apel w dzisiejszej formie, odprawiony został w grudniu 1953 r, w intencji uwolnienia aresztowanego przez władze, prymasa Stefana Wyszyńskiego.  Zasięg powszechny uzyskał, gdy zaczęto go transmitować, od 1991 r. przez radio, a od 2003 r. przez telewizję.

Następnego dnia po mszy świętej i śniadaniu wracaliśmy do Świnoujścia, mijając po drodze Górny Śląsk. Postanowiliśmy odwiedzić znajdujące się w pobliżu, sanktuarium w Piekarach Śląskich oraz sanktuarium na Górze Świętej Anny.

Sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich, znane jest przede wszystkim z pielgrzymek stanowych, które zaczęto organizować w okresie międzywojennym. W maju przybywa tam pielgrzymka mężczyzn i młodzieńców, natomiast w sierpniu kobiet i dziewcząt. Gromadzą one ok. 100 tys. osób i liczby te mimo postępującej sekularyzacji się nie zmniejszają.

Na sanktuarium składa się powstały w XVII w. kościół (od 1962 r. bazylika mniejsza) pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny i świętego Bartłomieja wraz z cudownym obrazem Matki Bożej oraz Kalwaria Piekarska. Chwilę spędziliśmy w bazylice modląc, się przed cudownym obrazem Matki Bożej Piekarskiej.

Następnie ruszyliśmy na Górę Świętej Anny, która początkowo nazywała się Górą Chełmską lub św. Jerzego (408 m wysokości). Znajduje się tam sanktuarium Świętej Anny oraz klasztor franciszkanów. Święta Anna to mama Maryi i babcia Jezusa. W kościele z XV w., znajduje się figura świętej Anny Samotrzeciej (o wysokości 66cm), trzymającej na ramionach Jezusa oraz Maryję. Są tam też jej relikwie. Znawcy sztuki powstanie figury datują na połowę XV stulecia. Przedstawia ogromną wartość historyczną i artystyczną. Należy do najstarszych rzeźb drewnianych na Śląsku.

Dziś stoi tam przepiękny barokowy kościół, który w 1980 r. został podniesiony przez Stolicę Apostolską do godności bazyliki mniejszej. W świątyni każdy prywatnie się pomodlił gdyż spora grupa pielgrzymów uczestniczyła w Eucharystii, potem odwiedziliśmy bogato zaopatrzony sklep franciszkański i ruszyliśmy w drogę powrotną do Świnoujścia.

Na miejsce dotarliśmy, szczęśliwi i uduchowieni, ok. godz. 18, kończąc pierwszą z naszej parafii Pielgrzymkę Bractwa św. Józefa.

pielgrzym Waldemar

nasz adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

    Na jednym ze spotkań Bractwa, padła propozycja zorganizowania pielgrzymki na Jasną Górę w Częstochowie. Pomysłodawcą był brat Wiesław, ostatecznie udało się zebrać do wyjazdu sześciu braci: Wiesława, Józefa, Waldemara, Piotra, Tomka i księdza Ignacego. Na liczące dwadzieścia osób Bractwo, było to zaledwie 1/3, pozostali z różnych przyczyn nie mogli wziąć udziału w pielgrzymce.

Termin pielgrzymki ustalony został na 20-22 września, z dwoma noclegami na Jasnej Górze, w Domu Pielgrzyma. Udało się wszystko zgrać (wypożyczony samochód, kierowca – ksiądz Ignacy, wynajęte noclegi) i w niedzielę 20 września, nocą dotarliśmy do miejsca naszego zakwaterowania. Warunki dobre, ceny przystępne, obok bar pielgrzyma z przyzwoitymi i niedrogimi posiłkami.

W poniedziałek o siódmej rano spotkaliśmy się na mszy świętej, w kaplicy Świętego Obrazu.

W drodze do Częstochowy, brat Wiesław opowiedział historię powstania klasztoru i okoliczności, w których obraz znalazł się w tym miejscu.

Zakon paulinów sprowadził do Polski i wskazał Jasną Górę na miejsce budowy klasztoru, król Ludwik Węgierski w 1382 r., natomiast obraz przywiózł w roku 1384, z Bełza znajdującego się wówczas na Rusi Halickiej, książę piastowski Władysław Opolczyk (na marginesie ojciec chrzestny wielkiego księcia litewskiego Jagiełły, który na chrzcie otrzymał jego imię).

Po mszy i śniadaniu zdecydowaliśmy się na przewodnika, który oprowadzi nas po klasztorze i uzupełni naszą wiedzę o tym miejscu. Trafił nam się wolontariusz, starszy pan pochodzący z Kielc, erudyta, który mówił z pasją, głęboką wiarą i patriotyzmem. Dołączyli do naszej szóstki, starszy mężczyzna i młoda kobieta, o imieniu Julia, jak się potem okazało, mieszkanka włoskiego Bergamo, pochodząca z mieszanego małżeństwa, bardzo dobrze mówiąca po polsku.

Z naszym przewodnikiem obeszliśmy najważniejsze miejsca klasztoru tj. bazylikę, skarbiec, salę obrad senatu dawnej Rzeczypospolitej, współczesną drogę krzyżową Jerzego Dudy-Gracza, muzeum w którym złożone są miedzy innym pamiątki po wybitnych Polakach oraz na końcu muzeum wojskowe.

W sali senatu w którym zasiedliśmy, przewodnik opowiedział nam historię kradzieży obrazu oraz jego odzyskania. W 1430 r. złodzieje napadli na klasztor, poranili mnichów, obraz załadowali na wóz, ale konie po przebyciu ok. 1300 m odmówiły dalszego poruszania się. Wówczas jeden z rabusiów uderzył obraz dwa razy powodując powstanie dwóch szram na twarzy Maryi, następnie obraz wrzucono do błota w którym rozpadł się on na trzy części. Obraz mnisi odnaleźli, a jego naprawę zlecił i sfinansował Władysław Jagiełło, zlecając również namalowanie na nim swojego podpisu. Na swój podpis wybrał lilie andegaweńskie, herb rodowy jego zmarłej żony królowej Jadwigi, córki króla Ludwika Węgierskiego z francuskiego rodu Andegawenów. Od tego czasu lilie stają się ważnym symbolem używanym w naszym kraju, między innymi są znakiem polskiego harcerstwa.

Droga krzyżowa Jerzego Dudy-Gracza nie przypomina tradycyjnych obrazów, gdyż jest pełna współczesnej symboliki, symboliki samotności, cierpienia i śmierci XX w., składa się na nią osiemnaście stacji.

W muzeum jasnogórskim przy wejściu stoi karoca prezydenta Ignacego Mościckiego, a obok samochód służbowy marki BMW papieża Jana Pawła II, a w sali muzealnej, moją uwagę zwróciło pióro Henryka Sienkiewicza, medale sporowców (między innymi Krzysztofa Hołowczyca) oraz batuta i różaniec Stefana Stuligrosza.

Pisząc o muzeum chciałbym się zatrzymać przy osobie Ignacego Mościckiego ostatniego prezydenta II RP. Pamiątki po nim, przekazała jego druga żona Maria, z którą wiąże się jeden z największych, ale już dziś zapomniany, skandal obyczajowy międzywojennej Polski. Historię tę opowiedziałem braciom w czasie drogi, ale w tym miejscu chciałbym ją jeszcze raz powtórzyć.

Ignacy Mościcki, rocznik 1867, wybitny chemik, budowniczy zakładów azotowych w Tarnowie-Mościcach, piłsudczyk, który po zamachu majowym i dymisji prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, został w jego miejsce wybrany prezydentem Polski (1926 r.). W 1932 r. zmarła żona Mościckiego Michalina, która miała młodą sekretarkę, Marię Nagórną (ur.1896 r.). Mimo dużej różnicy wieku (29 lat) doszło, po śmierci małżonki Mościckiego do romansu między prezydentem, a byłą sekretarką żony. Mościcki postanowił się powtórnie ożenić, ale tu był problem, gdyż Maria miała męża, adiutanta prezydenta kpt. Tadeusza Nagórnego. Wybuchł skandal, sam papież Pius XI w sprawę się zaangażował, orzekając nieważność tego małżeństwa. Dzięki temu prezydent zawarł katolickie małżeństwo i uniknął losu Piłsudskiego oraz Becka, którzy nie mogąc się rozwieść i powtórnie ożenić, zmienili wyznanie na protestanckie. Maria okazała się osobą z charakterem, opiekowała się swoim mężem do końca jego życia (zm. 1946 r.), gromadziła po nim pamiątki, które przekazała do jasnogórskiego muzeum. Zmarła w 1979 r., w 1993 r. prochy małżonków sprowadzono ze Szwajcarii, gdzie po klęsce wrześniowej zamieszkali, do Polski. Prezydenta złożono w krypcie prezydenckiej katedry św. Jana, a Marię na cmentarzu powązkowskim.

c.d.n.

pielgrzym Waldemar

nasz adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

© 2014 Rzymskokatolicka parafia p.w. Śś. Stanisława i Bonifacego B.M.