Maria Simma mówiła często „zacznijcie swój czyściec tutaj.” Możesz wybrać oczyszczenie teraz w życiu, w miłości, w wolności albo będziesz oczyszczony później w ogniu, w tęsknocie, w bólu oddzielenia od Boga. Jeśli będziesz wybaczał teraz, kochał teraz, ofiarowywał cierpienie teraz, to ogień po śmierci nie będzie musiał palić długo bo będziesz już oczyszczony. Ogień już dokończył swoje dzieło w tobie nie w płomieniach czyśćca ale w cichych decyzjach miłości i wtedy śmierć nie będzie straszna – będzie otwarciem drzwi, będzie końcem podróży i początkiem domu. Bo czyściec to nie zemsta Boga, to miłość Boga, która nie może znieść byś wszedł do nieba z czymkolwiek co mogłoby cię tam ranić.

Nie unikaj cierpienia – przyjmij je i ofiaruj, a wtedy odkryjesz coś przedziwnego – nie jesteś sam. Bo kiedy cierpisz z miłości, Jezus cierpi z tobą i Jego obecność w twoim bólu sprawia, że ból staje się czymś świętym. Nie łatwym ale świętym i to wystarcza. „Zacznijcie swój czyściec tutaj” – to były słowa Marii Simmy powtarzane tak często, że stały się jak refren, jak echo wieczności wołającej do czasu: przebacz teraz, kochaj teraz, ofiaruj teraz, czcij mszę świętą teraz. Nie jutro, nie kiedyś, nie jak będę gotowy.

Wybacz teraz. Nie czekaj aż poczujesz, że możesz. Wybierz wybaczenie. Chodzi o decyzję, akt woli, dar dla Boga – nawet jeśli serce wciąż krwawi. Bo wybaczenie zaczyna się w umyśle, a dopiero potem schodzi do serca. I bywa, że trzeba wybaczać 10 razy dziennie tej samej osobie, ten sam ból, ten sam grzech – ale za każdym razem kamień w sercu staje się lżejszy.

Kochaj teraz. Nie czekaj na wielkie okazje, na heroiczne chwile, na dramatyczne sceny. Kochaj w małych gestach. W cierpliwym słowie. W przytuleniu którego nie chciałeś dać ale dałeś. W błogosławieństwie wypowiedzianym w ciszy nad kimś kogo nie znosisz. Bo małe miłości budują wielkie dusze i te małe miłości gaszą ognie czyśćca.

Ofiaruj teraz. Każdy ból, każdą trudność, każdą samotność, każde zmęczenie. Złóż to w rękach Jezusa i powiedz: „To dla Ciebie, Panie. Nie rozumiem dlaczego ale ufam. Przemień to” – i On przemieni. Nie zmieni okoliczności, ale zmieni ciebie i to co było przekleństwem stanie się błogosławieństwem.

Czcij mszę świętą teraz. Nie jako obowiązek, ale jako skarb. Nie jako rytuał ale jako spotkanie. Nie jako przyzwyczajenie ale jako czas najświętszy. Bo każda msza, którą przeżyjesz z miłością staje się światłem, które będzie cię prowadzić po śmierci.

Kościół jest Ciałem Chrystusa. Każdy gest miłości jest jak kropla wody wlanej do oceanu – nie znika, rozchodzi się, dotyka wszystkich. Gdy wybaczasz pomagasz sobie ale i tym, którzy nie umieją wybaczyć. Gdy ofiarowujesz cierpienie pomagasz sobie i tym, którzy cierpią bez sensu. Gdy kochasz mszę świętą pomagasz sobie i duszom w czyśćcu, które czekają na jej owoce.

Módl się za dusze zapomniane w czyśćcu. Za tych którzy umarli samotnie bez nikogo przy łóżku, bez ręki która by ich przytrzymała w ostatniej chwili. Za tych, którzy nie mają nikogo kto by zapalił świece, odmówił różaniec, zamówił mszę świętą w ich intencji. Za tych którzy cierpią w milczeniu, w ogniu miłosierdzia. Nie opuszczeni przez Boga, ale niemal zapomniani przez ludzi. Oni czekają na twoją modlitwę, czekają na twoje ofiary, czekają na twoje msze święte i kiedy ty się modlisz oni czują ulgę. Kiedy Ty ofiarowujesz oni dostają pokój, kiedy Ty idziesz na mszę oni zbliżają się do nieba i zawsze odwzajemniają. Dusze w czyśćcu nie mogą modlić się za siebie, nie mogą już nic zrobić dla własnego zbawienia, czas decyzji minął. Teraz mogą tylko czekać i przyjmować, ale też mogą się modlić za ciebie i modlą się bo są wdzięczne. I z drugiej strony zasłony wspierają, chronią, błogosławią...

Nie myśl, że modlitwa za zmarłych to strata czasu, to inwestycja w wieczność, to budowanie przyjaźni które przetrwają śmierć, to tworzenie wspólnoty, która nie skończy się gdy zamkną się twoje oczy. Módl się za nich każdego dnia, przynajmniej jedno „wieczny odpoczynek”, przynajmniej jedno westchnienie, „Panie ulżyj im.”

Gdy sam staniesz przed Bogiem On nie zapyta Cię ile wiedziałeś? Zapyta Cię ile kochałeś? I jeśli wybrałeś miłość, nawet niedoskonale, potykając się, upadając… – to już jesteś na drodze. A ta droga prowadzi do domu, bo Miłość jest Drogą.

nasz adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

© 2014 Rzymskokatolicka parafia p.w. Śś. Stanisława i Bonifacego B.M.